poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Prywatne spostrzeżenia zza Kanału.

Po nieobecności na blogu powracam do pisania. Wiele osób być może nie daje szans Naszemu blogowi, z racji na nieregularne posty, ale staramy się jak możemy, aby codzienne obowiązki pogodzić z blogowaniem.

Dziś post trochę prywatny, odbiegający tematyką od głównego zagadnienia, czyli nauce języka przez internet. Jako że mieszkam w Anglii, postanowiłam podzielić się spostrzeżeniami dotyczącymi języka 'miejscowego', 'żywego'.

Każdy kto kiedykolwiek był w kraju anglojęzycznym, zauważył na pewno, że nie da się porównać języka ze szkół do języka 'z ulicy'. Mogę to potwierdzić w 90%. Jest grupa osób (w moim przypadku Anglików), posługująca się gramatycznie poprawnym angielskim cały czas. I nie jest regułą, że są to osoby wysoko wykształcone. Jednak częściej spotykam się tutaj z angielskim w wersji 'leniwej'. Co przez to rozumiem? Każdy z Nas, uczniów języka angielskiego jako języka obcego, zna wyjątkowość trzeciej osoby liczby pojedynczej. Końcówka '-s' dodawana do czasowników prześladowała Nas przez większość Naszej edukacji. Tutaj natomiast regułę końcówki '-s' stosuje się stosunkowo rzadko. Dla przykładu: Ona mieszka w Anglii - She lives in England  staje się She live in England. lub konstrukcja: She doesn't live in England staje się She don't live in England. Nie wydaje mi się żeby powodem takich sformułowań było lenistwo czy też brak wykształcenia.

Warte poświęcenia chwili jest również zróżnicowanie akcentów. Mieszkam w północno-zachodniej Anglii i nie wszyscy posługują się jednym tylko akcentem, jak uważają niektórzy obcokrajowcy. Często słyszałam stwierdzenia, iż jadąc do konkretnego miejsca w Anglii, spotkamy tylko i wyłącznie jeden akcent. Nic bardziej mylnego. I nie dzieje się tak wyłącznie dlatego, że ludzie podróżują. Dużo do 'powiedzenia' w tym temacie ma wiek. Przypuśćmy, że John jest ojcem Chris'a, ale nie koniecznie będą mówić w tym samym akcencie. Znam wiele przypadków, w których rodzice mówią z akcentem innym niż ich dzieci, pomimo że całe życie mieszkali razem i przecież to oni mieli największy wpływ na wychowanie swojego potomstwa. Wiek i środowisko w dużej mierze wpływa na to z jakim akcentem mówimy. I nie dotyczy to jedynie języka angielskiego.

Anglia codziennie zaskakuje różnorodnością pod względem mieszkańców, języka mówionego i pisanego. Nic dziwnego, że konfrontacja z rzeczywistością jest często trudna dla użytkowników języka angielskiego jako języka obcego. Nie należy jednak zrażać się niepowodzeniami i uparcie dążyć, jeśli nie do ideału to przynajmniej do poziomu swobodnej komunikacji.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Ćwiczenie czyni mistrza.

Przysłowie ludowe, które ma wartość ponadczasową i zapewne zawsze będzie prawdziwe, sprawdza się również podczas nauki języków obcych. Chyba nie ma osoby, która nauczyłaby się języka bez ćwiczeń i powtórek. Nie chodzi tutaj o ćwiczenia na słownictwo lub gramatykę, które znajdziemy w podręcznikach.Swoją drogą polecamy wpis na jednym z Naszych blogów, gdzie można szerzej poczytać o Naszej opinii na temat nauki z podręcznikiem. Tematem tego wpisu są ćwiczenia z 'żywym językiem'.

Ostatnio spotkałam się z wieloma osobami, któe chciałyby nauczyć się języka angielskiego w mozliwie jak najszybszy sposób. Niektórzy wręcz chieliby, aby język sam 'wszedł' im do głowy bez zbyt wielu starań. Niestety. Tak się nie da. Chociaż nie popieram rozwiązywania ćwiczeń, to jednak jestem za ćwiczeniem języka w sposób zupełnie inny, niż ten, który poznaliśmy w szkołach.

Nie jest tajemnicą, że wszystkie umiejętności językowe są ze sobą powiązane. Nie da się nauczyć mówić, nie wiedząc jak dane słowo napisać i vice versa. Jeśli chcemy uczyć się języka obcego, przygotujmy się na naukę wszystkich umiejętności, czyli: pisania, mówienia, czytania, rozumienia ze słuchu.

Ćwiczenie pisania

Bodajże jedna z najbardzej znienawidzonych umiejętności. Wiele ludzi twierdzi, że nauka pisania do niczego się im nie przyda, że i tak w życiu najważniejsze jest wypowiadanie się w języku obcym. Prawdą jest, że większość kontaktu z językiem polega na komunikowaniu się ustnym, jednak pisanie to równie ważna czynność. Każdy z Nas przynajmniej kilka razy w życiu będzie musiał napisac teks w języku obcym i wówczas pożałuje słów 'To nie bedzie mi potrzebne.'
Jak szlifować tę umiejętność? Cztając. Dla niektóryh wyda się to absurdalne. Jak czytanie pomoże w nauce pisania? Widząc dany wyraz, możemy nie znac jego znaczenia, ale zapamiętamy jego pisownię. I tak po nitce do kłębka. Spotykając dane wyrazy częściej nauczymy się ich pisowni, a z czasem znaczenia i sposobu użycia w zdaniu (kolokacji językowych). 
Nie chodzi tylko o pojedyncze wyrazy. Czytając teksty sprawdzone (bo należy pamiętać, że nie wszystko napisane w języku obcym, z czym spotkamy się w Naszym życiu, będzie gramatycznie, bądź stylistycznie poprawne) nauczymy się budowy zdań i konstrukcji danego języka obcego.

Ćwiczenie mówienia

Jako, że język pisany różni się od języka mówionego, swoich ćwiczeń nie oprzemy na czytaniu lecz słuchaniu. To chyba oczywiste, że aby wypowiedzieć dane słowo musimy je najpierw usłyszeć. Pierwszą styczność z brzmieniem wyrazu mamy zazwyczaj podczas wyszukiwania jego znaczenia w słowniku internetowym. Tradycyjne słowniki drukowane niestety poszły w niepamięć, lecz internetowe wersje są obecnie dużo bardziej bogate, gdyż zawierają więcej informacji niż ich 'przodkowie'. W słowniku spotkamy się z podstawowym akcentem wyrazowym, nie możemy jednak zapominać, że w mowie następuje wiele zmian, dzięki którym niektóre wyrazy często skracane są jedynie do pojedynczych dźwięków. Właśnie dlatego Naszej nauki wymowy nie należy opierać wyłącznie na nauce ze słownikiem. Internet jest bogatym źródłem materiałów zawierających użycie języka na codzień. Filmy, nagrania oraz słuchowiska powinny stać się Naszymi nieodłącznymi materiałami podczas nauki języka. Warto imitować usłyszane wyrazy i zwroty. Uczymy się nie tylko ich wymowy, ale utrwalamy ich znaczenie.
Jeśli chodzi o mówienie, to nie porzucajmy całkowicie czytania. Czytanie na głos poprawi Naszą intonację wyrazową i zdaniową. Być może na począku Naszej drogi nie będziemy wymawiać i akcentować wszystkiego poprawnie, ale łącząc słuchanie i czytanie osiągniemy dużo lepsze efekty niż wykonując te czynności osobno. Słuchając audiobook'a warto mieć przed oczami tekst książki.

Ćwiczenie czytania

W tej kwestii jest jedna, najważniejsza rada; CZYTAJMY!! Warto powrócić do artykułu na temat wyboru tekstów. Nie katujmy się tekstami naukowymi, jeśli to ostatnia rzecz, która Nas interesuje. Nie zawsze będziemy znać znaczenie danego słowa lub zwrotu lecz nauczymy się więcej z kontekstu danego zdania. Osiągniemy więcej satysfakcji sami dedukując co dany wyraz znaczy. Czytajmy dla siebie i dla innych. Satysfakcja z przeczytania komuś choćby fragmentu tekstu obcojęzycznego powinna być wystarczającą motywacją. I nie bójmy się krytyki czy śmiechu! My przynajmniej próbujemy, czego nie możńa powiedzieć o większości społeczeństwa.
Temat audiobook'ów z poprzedniego akapitu, również tutaj jest aktualny. Podczas czytania włączajmy sobie wersje dźwiękowe tekstu, jeśli tylko mamy je dostepne. 

Ćwiczenie słuchania

Cóż można powiedzieć. Rozmowa wymaga skupienia na słuchaniu rozmówcy, więc rozmawiajmy przy każdej możliwej okazji. Słuchajmy radia i oglądajmy filmy, w miarę możliwości bez napisów w Naszym ojczystym języku. Korzystajmy z zasobów internetu, który ma dla Nas wiele nagrań obcokrajowców na przeróżne tematy. I nie zrażajmy się, że od razu wszystkiego nie rozumiemy. Jak mówi inne przysłowie "Nie od razu Kraków zbudowano." Powoli do celu, a na końcu okaże się, że nie było tak strasznie jak się wydawało



piątek, 2 stycznia 2015

Dlaczego system edukacji w Polsce 'kuleje'?

Pod uwage bierzemy oczywiście język angielski, ale wydaje mi się, że nauczyciele innych przedmiotów również mogliby podpisać się pod tym postem. Za przykład niech posłuży moja historia.

Swoją przygodę z językiem angielskim w szkole zaczęłam, jak większość z Nas w wieku lat 10-11, czyli w czwartej klasie szkoły podstawowej, kiedy to z nauczania, obecnie zwanego zintegrowanym, 'przerzuciliśmy się' na naukę każdego z przedmiotów na innych zajęciach. Na początku było idealnie. Świetna Pani nauczyciel, która to zaraziła mnie zamiłowaniem do języka, starała się zainteresować Nas nowym językiem. Trzy lata w szkole podstawowej uważam za owocne. Problem pojawił się w gimnazjum, kiedy to zamiast kontynuować naukę języka poprzez poszerzanie Naszej wiedzy o nowe zagadnienia skuiliśmy się na powtarzaniu materiału z lat poprzednich. Nic złego w tym nie ma, każdy powinien poświęcić trochę czasu na przypomnienie sobie podstawowych wiadomości. Trzy lata to jednak za dużo. Wydaje mi się, że to czego uczymy się w szkole podstawowej nie wymaga tak wielu godzin powtórek. Liceum, w moim przypadku technikum, to kolejne lata poświęcone na znane mi już zagadnienia. Nie pamiętam, abym nauczyła się wielu nowych rzeczy. Poszerzył się jedynie mój zasób słownictwa. Skupianie sie wyłącznie na podstawowych czasach i konstrukcjach było rzeczą bardzo powszechną.

Co również uważam za duży minus polskiego systemu szkolnictwa, jeśli chodzi o naukę języków obcych, jest fakt, iż nauka z podręcznikiem często czyni więcej szkód. Obecnie mieszkam w Anglii i mogę przysiąc, że nauka regułek użycia czasów się tu nie przydaje. Ważniejsze jest przecież samo używanie czasu na codzień. Nie ma czasu na zastanawianie się, jakie mamy okoliczności i jakiego czasu powinniśmy użyć. Tutaj się po prostu mówi. Biorąc również pod uwagę fakt, że wielu native speaker'ów nie zawsze jest bezbłęnych, należy się zastanowić czy nauka 'żywego' języka nie powinna być myślą przewodnią każdej jednostki lekcyjnej. W podręcznikach niby pojawiają się dialogi z życia codziennego, ale są dość sztuczne. Nagrania natomiast pozbawione prawdziwości. Nie często zdarza się, że obcokrajowcy mówią wolno i wyraźnie. 

Czas zastanowić się nad zmianami. Z doświadczenia wiem, że nauka z podręcznikiem jest mało owocna, a w konfrontacji z rzeczywistością język, jakiego uczymy się w szkołach różni się dramatycznie od tego, jaki słyszymy 'na żywo'.

Jeśli macie inne odczucia nie wahajcie się, aby się nimi podzielić. Ile ludzi, tyle opinii. Każdy komentarz się liczy. Chcielibyśmy również usłyszeć opinie nauczycieli innych przedmiotów.

wtorek, 9 grudnia 2014

Uczymy się angielskiego 'przy okazji'.

Wiele osób zadaje mi pytanie, jak uczyć się języka każdego dnia, kiedy brakuje Nam wolnego czasu. Polecam wtedy naukę języka 'przy okazji'. Poniżej znajdziecie wyjaśnienie tego sposobu na naukę języka.

Nauka 'przy okazji' to nic innego, jak nauka języka podczas wykonywania codziennych czynności. Takie nieświadome używanie języka na codzień. Od czago zaczynamy? Żyjemy w dobie telefonów komórkowych i komputerów i już prawie całe społeczeństwo z nich korzysta. Wystarczy, że zmienimy język menu na Nasz język docelowy. Jestem pewna, że większość z Nas 'porusza się' po menu naszych akcesoriów 'na pamięć'. Pamiętając gdzie znajduje się każda opcja, używając menu w języku, na przykład angielskim, będziemy sukcesywnie uczyć się słów związanych z tematyką telefonii komórkowej. Jeśli postąpimy tak samo z Naszymi komputerami i innymi urządzeniami elektronicznymi, z każdym ich użyciem będziemy utrwalać sobie słownictwo dotyczące elektroniki i świata komputerów.

Kolejny sposób na naukę języka wymaga poświęcenia trochę większej ilości czasu z Naszej strony. Oglądasz filmy anglojęzyczne? Wyłącz opcję 'lektor', a postaw na polskie napisy. Podświadomie, podczas czytania tekstów i mimowolnego słuchania dialogów zapamiętamy zwroty używane w filmie. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z faktu, że część zwrotów i słów, których używa nauczyło się właśnie w ten sposób.

Następna propozyja, jest dla osób z lepszą znajomością języka. Jeśli na codzień czytamy wiadomości, dużo zyskamy wybierając je w wersji anglojęzycznej. Jeśli czytaliscie artukuł o wyborze tekstów pisanych (a mam nadzieję, że jesteście na bieżąco z artykułami;)), wiecie, że wybierając teksty, które Nas interesują lub po prostu są częścią Naszej codzienności z większą łatwością przyswajamy sobie słownictwo w nich zawarte.

Są to niektóre z opcji na naukę języka na codzień, kiedy Nasze kalendarze wypełnione są spotkaniami i brakuje Nam czasu na kurs lub regularną naukę we własnym zakresie. Każdy ma swoje sposoby na wykorzystanie wolnego czasu na 'szlifowanie' swoich umiejętnoście językowych. Jeśli chcesz podzielić się swoimi, nie wahaj się zostawić komentarza.


czwartek, 27 listopada 2014

Rozumiem to co czytam i czytam to co rozumiem.

Podstawowe zasady wyboru tekstów pisanych w jęyku obcym są proste. Zawsze wybierajmy artykuły, książki oraz inne teksty zgodnie z tematyką, która Nas interesuje. Nie sięgajmy po teksty popularno-naukowe, jeśli wiemy, że znudzą Nas po 10 minutach. Jeśli takie teksty nie interesują Nas w Naszym języku ojczystym, to mamy gwarancję, iż będziemy podwójnie znudzeni starając się zrozumieć je w języku, którego się uczymy.

Najlepiej zaczynać od tekstów krótszych. Dopiero gdy poczujemy się bardziej pewni posługując się danym językiem, możemy sięgnąc po teksty dłuższe. Zacząć można od krótkich artykułów, których w internecie nie brakuje. Czytajmy wiadomości w języku, któego się uczymy. Nie ograniczajmy się do informacji w języku polskim, bo 'tak prościej i szybciej'. Podnieśmy sobie poprzeczkę i poranną porcję informacji czytajmy właśnie w języku, który chcemy 'szlifować'. Dopiero, gdy przeczytamy danego news'a w języku obcym, odszukajmy artykuł na ten sam temat w Naszym ojczystym języku. Będziemy mogli wówczas sprawdzić, czy zrozumieliśmy główny temat informacji.

Kolejną ważną rzeczą podczas czytania tekstów w języku obcym jest praca ze słownikiem, a raczej bez słownika. Nie ma sensu trzymanie pod ręką słownika podczas czytania, gdyż może się okazać, że więcej czasu spędzimy na tłumaczeniu słowek, których nie znamy. I tutaj część osób może powiedzieć, że w takim razie dla nich czytanie bez słownika nie ma sensu. Nic bardziej mylnego. Czytając starajmy się skupić na rozumieniu z kontekstu. Jeśli poziom trudności tekstu dobierzemy do Naszego poziomu zaawansowania, nie powinniśmy mieć problemów z rozumieniem bez użycia słownika. W słowniku sprawdzajmy jedynie słowa, które uważamy za kluczowe dla zrozumienia, lub wyrazy, które chcemy zapamiętać i włączyć do Naszego zasobu słownictwa. Pamiętajmy jednak, że samo zapisanie słowa i jego tłumaczenia nie sprawi, że będziemy je pamiętać. Należy je utrwalić poprzez zapisanie go w kontekście, np. w zdaniu lub krótkiej historii.

Nie zapominajmy, że czytanie tekstów podczas nauki języka obcego jest równie ważne, jak pisanie czy mówienie w języku obcym. Jest to jedna z umiejętności, bez której Nasza znajomość języka będzie niekompletna. Nawet jeśli świetnie poślugujemy się językiem mówionym, potrzeba Nam jeszcze umiejętność rozumienia 'słowa pisanego'. Niezapominajmy, że nauka języka obcego nie może opierać się na ćwiczeniu jednej tylko umiejętności.

sobota, 22 listopada 2014

Nowy rok, nowe postanowienia.

Po przerwie na regenerację umysłu wracamy ze zdwojoną siłą. Koniec roku oznacza dla wielu osób nowe postanowienia. Być może część z Was zdecyduje się w końcu rozpocząć naukę języka angielskiego lub udoskonalić swoje umiejętności językowe. To własnie teraz jest czas na zastanowienie się nad wyborem kursu i rozpoczęcie intensywnej nauki. Angielski przez Skype nadal pozostaje opcją dla osób zapracowanych i niemających czasu na dojazdy do szkół językowych. To również idealne rozwiązanie dla osób, które cenią sobie indywidualne podejście. Zajęcia dostosowane dokładnie do wymagań ucznia są Naszym priorytetem.

Ile razy powtarzamy sobie, że od jutra czas na zmiany i jutro nie nadchodzi nigdy? Czas na zmiany jest już dzisiaj. Podejmij decyzję o rozpoczęciu nauki i skontaktuj się z Nami w celu ustalenia szczegółów współpracy. Motywacją niech będą pozytywne opinie Naszych uczniów oraz nowy rok, który warto powitać pełnym energii z rozpoczęcia nauki nowego języka, lub udoskonalania swoich umiejętności językowych.

My również mamy postanowienie. Zaglądajcie tu częściej dla artykułów, które pojawiać się będą z większą częstotliwością tak, abyście mieli dostęp do informacji na tematy związane z nauką języka angielskiego przez internet. Zachęcamy do dzielenia się opiniami i propozycjami tego, o czym chcielibyście czytać lub jakie informacje językowe Was interesują. Jednym słowem, zapraszamy do współtworzenia tego portalu.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Czego można się spodziewać po stronach oferujących wymianę językową.

Nie chodzi o fora językowe, ale o strony, na których możemy spotkać obcokrajowców, z którymi wspólnie będziemy prowadzić konwersacje i wzajemnie uczyć się języka. Jest ich dość sporo, ale czego można się spodziewać?

Mam pewne doświadczenie z tego typu stronami. Sama kiedyś chciałam spróbować swoich sił z native speaker'em języka angielskiego. Wystarczy, że w wyszukiwarce google wpiszemy 'language exchange' i pokaże Nam się lista stron oferujących tego typu hmm usługi. Forma wyszukiwania rozmówcy różni się na wielu stronach. Możemy podać swoje dane, tak aby inni mogli Nas znaleźć lub korzystać z wyszukiwarki, aby znaleźć osobę, która najlepiej będzie Nam odpowiadać. W ustawieniach konta, które trzeba stworzyć na niektórych stronach, możemy zaznaczyć jakiej pomocy, współpracy oczekujemy. Czy chcemy jedynie wymiany maili, czy też może jesteśmy na tyle odważni, że od samego początku chcemy prowadzić rozmowy z wykorzystaniem komunikatorów głosowych. Tworzymy profil własnej osoby, aby łatwiej się dopasować. Przecież lepiej wiedzieć kilka faktów na temat Naszego przyszłego rozmówcy, żeby mieć choć jeden wspólny temat do rozmowy na przełamanie lodów. Później pozostaje Nam już tylko przeszukanie katalogu lub czekanie, aż ktoś wybierze Nas jako partnera do wspólnej wymiany językowej.

W wielu przypadkach wymiana językowa, to tylko początek do długoletnich znajomości. Z czasem można wybrać inne formy komunikowania się np. tradycyjną pocztę, czy też rozmowy telefoniczne. Mnóstwo ludzi zwiedza obce kraje dzięki osobom poznanym na portalach przeznaczonych do wymiany językowej.

Co prawda, jest to (nie licząc rachunków za internet) darmowa forma ćwiczenia swoich zdolności językowych, ale ma ona również swoje minusy. W internecie nie brak osób podających fałszywe dane w celu oszukiwania innych. Zawsze należy być ostrożnym i nie podawać informacji osobistych osobie, z którą rozmawiamy po raz pierwszy. Trzeba również liczyć się z tym, że oprócz oszustów spotkamy osoby o zamiarach zupełnie innych niż wymiana językowa.

Jest to forma współpracy głównie dla osób, które już trochę posługują się danym językiem. Można również próbować uczyć się języków innych niż język angielski zaczynając rozmowy właśnie po angielsku lub polsku. 




środa, 23 lipca 2014

Jak uczyć się angielskiego przez internet?

Tytuł Naszego bloga zobowiązuje do udzielania porad dotyczących nauki angielskiego z wykorzystaniem internetu. Oprócz polecenia Naszych usług, czyli konwersacji po angielsku przez Skype za prawdopodobnie jedną z najniższych cen  na rynku, zdecydowaliśmy się na kilka wpisów dotyczących sposobu wykorzystania bogatych zasobów internetu w nauce języka.

W kolejnych wpisach opiszemy z czego warto korzystać i na czym warto bazować podczas nauki. 'Nie wszystko złoto, co się świeci' i tak nie na wszystko warto zwracać uwagę. Bogate zasoby internetu oferują Nam nie tylko materiały wartościowe, ale również takie, od których powinniśmy trzymać się z daleka. Zwrócimy uwagę na fora językowe oraz portale oferujące wymianę językową i wspólną naukę.

Jeśli jesteście zainteresowani Naszą opinią o zasobach internetu, zaglądajcie na Naszego bloga. Już wkrótce pojawią się wpisy, które powinny pomóc Wam wybrać coś dla siebie.


poniedziałek, 21 lipca 2014

Dlaczego nie rozumiem obcokrajowców, a oni nie rozumieją mnie?

Masz w głowie listę słówek, gramatykę angielską w 'małym paluszku', a pomimo to problemy z porozumiewaniem się w języku angielskim? Gdzie tkwi Twój problem? Jest kilka ważnych rzeczy, które musi zapamiętać każdy uczący się języków obcych.

Praktyka, nie teoria


Nie nauczymy się żadnego języka obcego tylko i wyłącznie zapamiętując reguły użycia danych czasów i konstrukcji gramatycznych. Uczmy się języka wykorzystując filmy, książki i co najważniejsze rozmawiając z innymi. Uwierzcie mi, że Anglików nie interesuje fakt, że wiecie kiedy należy użyć czasu Simple Present. Większość z Nich nawet nie wie, że coś takiego istnieje. Używają tego, co My nazywamy czasami, w sposób podświadomy, tak jak każdy inny człowiek używa swojego języka ojczystego. Nie zaimponujecie Anglikom znajomością regułek.


'Nie zrozumiałem. Możesz powtórzyć?'


Nie zrozumiałem dlatego, że nauczono mnie 'pięknego' angielskiego i nie zwrócono uwagi na istnienie akcentów, dialektów i slangu. Ucho nie przyzwyczajonego do języka potocznego uniemożliwi Nam zrozumienie najprostszych słówek. Obcokrajowiec może używać najprostszego języka, ale osoba nieświadoma istnienia odmian języka może mieć duże problemy ze zrozumieniem. Wystarczy kilka godzin poświęconych podstawom wymowy oraz slangu i mowy potocznej i będzie Nam łatwiej.


'Don't make a village', czyli nie tłumacz z języka polskiego


Podstawowy błąd robiony przez, o dziwo, nie tylko początkujących. Kalki językowe to zmora dla obcokrajowców, którzy nie są czasem w stanie zrozumieć tego, co chcemy im przekazać. Problem stanowią też tzw. 'false friends' czyli wyrazy, które wyglądają lub brzmią podobnie, ale znaczą coś zupełnie innego.


To tylko kilka ważnych punktów, o których warto pamiętać na początku. Warto poświęcić chwilę wolnego czasu na dokładne zapoznanie się z tą tematyką, żeby później nie zostać błędnie zrozumianym, mówiąc do obcokrajowca 'You can't' źle wymawiając drugi wyraz. Życie jest o wiele przyjemniejsze, kiedy wiemy co może wyniknąć z Naszych błędów.

poniedziałek, 12 maja 2014

Wybieramy darmowy internetowy słownik polsko-angielski.

Na początek trzeba zaznaczyć, że nie polecam korzystania z słowników dwujęzycznych. Oczywiście na początku nauki słownictwa jest to czasem konieczne, ale na dalszych etapach Naszej edukacji starajmy się jak najrzadziej korzystać z takich słowników. Powód takiego postępowania jest prosty. Żeby zacząć myśleć po angielsku powinniśmy wyeliminować wszystkie bodźce w Naszym języku ojczystym. Ponadto dzięki definicjom w języku angielskim sami dochodzimy do polskiego odpowiednika danego słowa, czując przez to więcej satysfakcji i motywacji do dalszej nauki.

Zobaczmy co proponuje Nam wyszukiwarka google, jeśli poszukujemy słownika polsko-angielskiego.

Na pierwszym miejscu getionary.pl, z którego osobiście nigdy wcześniej nie korzystałam. Dość przyjemna szata graficzna zachęca do korzystania ze słownika, ale czy rzeczywiście jest to, jak twierdzi slogan na stronie, 'Słownik dla profesjonalistów'? Słownik niby darmowy, ale żeby uzyskać dostęp do autentycznych tekstów z użyciem danego słowa należy zapłacić. I to jest duży minus dla użytkowników języka, którzy chcą darmowego dostępu do wszystkich opcji. Darmowy słownik z płatną opcją użycia słowa w kontekście fragmentów tekstów nie sprostał moim oczekiwaniom. Minusem jest też, fakt, że musimy nawigować pomiędzy opcją polsko-angielską i angielsko-polską. Jeśli tłumaczymy 'na zmianę' musimy najpierw kliknąć na ikonki flag. Zapominając o tym, często tracimy czas i denerwujemy się.  Opcja translatora też nie zachwyca. Minimalnie lepsza od oferty google, ale cóż trzeba przyznać, że chyba żaden translator nie przetłumaczy w 100% poprawnie dłuższych fragmentów.

Patrząc dalej na wyniki wyszukiwania trafiamy na google translate, któremu nie poświęcę słów komentarza ze względu na opcję tłumaczenia dłuższych fragmentów i to niech będzie najlepszy komentarz.

Oferta dict okazuje się być dość ciekawa. Słownik dwujęzyczny, bez potrzeby nawigowania pomiędzy opcjami tłumaczenia (nie musimy wybierać, z którego języka chcemy tłumaczyć). Interfejs dostępny w języku polskim oraz angielskim. Wyszukując dane słowo otrzymujemy jego polski lub angielski odpowiednik, nagranie wymowy oraz definicję. Możemy również wyświetlić listę słów różniących się w British i American English. Jedynie szata graficzna nie wyglądająca zbyt profesjonalnie może sprawić, że nie weźmiemy tej strony 'na serio'.

Słownik, na który warto zwrócić uwagę to oferta bab.la. Słownik w 25 językach wyglądający bardzo profesjonalnie. A jak sprawdza się 'w akcji'? Mamy tłumaczenie, razem z przykładami użycia w zdaniu i wymową, niestety czasem bardziej amerykańską niż brytyjską. Słownik oferuje Nam listę synonimów dla danego wyrazu oraz dość bogatą listę tłumaczeń danego słowa w języku docelowym. Oprócz słownika możemy również grać w gry językowe oraz rozwiązywać testy językowe. Słownik godny polecenia dla początkujących.

Podobnie jak ze słownikami monjęzycznymi, każdy z Nas musi sam dokonać wyboru. Ze swojej strony mogę jedynie zaproponować korzystanie ze słownika dwujęzycznego tylko w przypadku nowych, trudnych słów, których nie jesteśmy w stanie rozpoznać z kontekstu używając słownika monojęzycznego. Niech słownik dwujęzyczny będzie ostatnią deską ratunku, jeśli na prawdę nie możemy poradzić sobie pracując ze słownikiem angielsko-angielskim. 




piątek, 9 maja 2014

Bierna i czynna znajomość języka, czyli jak się uczyć, żeby się nauczyć.

Na początku nauki języka angielskiego, podobnie jak pozostałych języków obcych, warto wiedzieć, że językiem posługujemy się w sposób bierny i czynny. Co to oznacza? Metodycy określają tak dwa sposoby rozumienia i wykorzystania języka w Naszych kontaktach.

Dzięki biernej znajomości języka jesteśmy w stanie zrozumieć tekst pisany i słyszany. Nie mamy problemów z rozumieniem korespondencji, książek lub artykułów oraz rozumiemy filmy i piosenki w oryginalnej wersji językowej, a także nie mamy problemów ze zrozumieniem Naszych rozmówców.

Natomiast czynna znajomość języka umożliwia Nam komunikowanie się w języku docelowym. Pozwala ona na dobór odpowiedniego słownictwa i struktur gramatycznych w rozmowach i korespondencji przez Nas pisanej. Umożliwia Nam swobodny kontakt z obcokrajowcami oraz osobami również uczącymi się danego języka.

Mam nadzieję, że oczywistym staje się fakt, iż nie wystarczy tylko biernie znać język, aby swobodnie się nim posługiwać. Jednak większość ludzi ma problem z usystematyzowaniem swojej wiedzy i przejściem od biernej do czynnej znajomości języka. Stanowi to problem, który powinien zostać 'rozwiązany' już w początkowych etapach Naszej edukacji językowej. 

Jeśli należysz do grupy osób, które znają język właśnie w sposób bierny, to trafiłeś we właściwe miejsce. Poniżej znajdziesz wskazówki, co robić aby zmienić sposób rozumienia języka.

Po pierwsze trzeba wiedzieć, że znajomość czynna wymaga aktywizacji słownictwa, czyli ćwiczeń. I nie mam tu na myśli ćwiczeń z podręczników oraz książek, choć jeśli tylko w ten sposób czujesz się pewnie podczas swojej nauki, to nie rezygnuj z tego. Najlepszym jednak sposobem na aktywizację nowego lub wcześniej nauczonego słownictwa są rozmowy. Czy będą to rozmowy 'oko w oko',  przez Skype, a nawet zwykła korespondencja, wymiana maili, nie ma to znaczenia. Ważne, aby ćwiczyć słownictwo w sposób bardziej naturalny niż za pomocą ćwiczeń z książek.
Schemat powinien być następujący: po nauczeniu się danego słowa lub zwrotu próbuj jak najczęściej używać go w swoich rozmowach. Zastępuj słowa i zwroty synonimiczne nowo poznanym słowem. Zamiast słowa 'great" (super) zacznij używać słów takich jak: 'wonderful', 'fantastic', 'excellent' lub 'brilliant'. Możliwości mamy wiele, bo język angielski jest językiem bardzo bogatym w słownictwo.

Pozostając w temacie słownictwa musisz pamiętać, że człowiek nie jest w stanie nauczyć się dużej ilości nowego słownictwa w ciągu jednego dnia, więc nie załamuj rąk, jeśli lista Twojego słownictwa poszerza się w wolnym tempie. 'Nothing happens overnight'. Nie od razu Kraków zbudowano. Cierpliwość to cecha, której podczas nauki języka bardzo potrzeba. Oczywiście są osoby wybitnie zdolne, którym nauka nowego słownictwa przychodzi z łatwością i bardzo szybko przyswajają sobie wiele zwrotów. Jednak, większość osób potrzebuje trochę więcej czasu.

Kolejną rzeczą, o której nie wolno zapomnieć jest nauka słów w kontekście. Długie listy słówek do nauczenia raczej nie przyspieszają Naszej nauki. Czytanie książek i artykułów , oglądanie filmów w oryginalnej wersji językowej sprzyja przyswajaniu nowego słownictwa dużo lepiej niż kolumny słów, których nie będziemy potrafili użyć w zdaniu. Może się wydawać, że czytanie książki w języku obcym tylko zniechęci Nas do dalszej nauki, bo 'przecież i tak nie zrozumiem połowy'. I tu jesteś w błędzie. Podczas czytania słowa rozumiemy w kontekście całych wypowiedzi. I chociaż nie od razu znajdziemy polski odpowiednik, to będziemy rozumieć więcej i łatwiej będzie Nam w przyszłości użyć słów, które podczas czytania widzimy użyte w odpowiednich formach, kontekstach i kolokacjach. Podczas słuchania nagrań oraz oglądania filmów nauczymy się właściwej wymowy, która jest niezbędnym elementem nauki języka obcego. W tym przypadku właściwie 'użyta' bierna znajomość języka wpłynie na znajomość czynną.

Na koniec chyba najważniejsza rzecz. Nie tłumacz zdań z języka polskiego! Błąd, który prawdopodobnie popełnia około 50 % uczących się. Znajomość czynna nie polega na myśleniu w języku ojczystym i tłumaczeniu w myślach na język docelowy. Nie polega ona na układaniu gramatycznie i stylistycznie poprawnych zdań w Naszym pierwszym języku, aby później móc je przetłumaczyć. Taką drogą daleko nie zajdziemy. 
Potrzebny przykład? Proszę bardzo. Użycie zaprzeczenia w zdaniu zobrazuje Nam to najlepiej. Zdanie 'Nie widzę nikogo' przetłumaczone stricte z języka polskiego na angielski, będzie brzmiało 'I can not see nobody' i będzie błędne. Cechą języka angielskiego jest tylko jedno zaprzeczenie w zdaniu. Tłumacząc z języka polskiego popełniamy błąd używając słowa 'nobody-nikt'. Należałoby je zastąpić słowem 'anybody'. Niektórym trzeba wciąż powtarzać, że nie wolno Im myśleć po polsku, bo wtedy na pewno będą tłumaczyć wszystko 'słowo w słowo'. Dzieje się tak, bo ludzie nie wierzą, że są w stanie myśleć w języku docelowym. Nie wierzą w swoje umiejętności i wiedzę.

Właściwe podejście do nauki języka i odrobina wiedzy merytorycznej i metodycznej sprawią, że szybciej i przyjemniej będzie Nam się uczyć języka obcego. Wystarczy usystematyzować sobie własną wiedzę, znaleźć własne tempo nauki i efekty pojawią się szybciej niż się tego spodziewamy. Będąc biernymi uczniami nic nie zdziałamy. Trzeba zacząć aktywnie, czynnie posługiwać się językiem, aby poczuć satysfakcję z czasu poświęconego na jego naukę.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Co wybrać z szerokiej oferty słowników on-line?

Dziś skupimy się na kilku internetowych słownikach języka angielskiego. Jako, że osobiście nie polecam korzystania ze słowników polsko-angielskich, na 'pierwszy ogień' wzięłam słowniki angielsko-angielskie, czyli takie, które nie podają Nam polskiego odpowiednika słowa. Takie słowniki nazywamy monojęzycznymi.

Co możemy znaleźć w internecie?
Wiele znanych wydawnictw oferuje Nam internetowe wersje swoich słowników. Oxford, Macmillan czy też Longman, to tylko niektóre z nich. Możemy wybierać z dość bogatej oferty darmowych słowników on-line.

Jak wygląda praca z wersją internetową słownika?
Prawie tak, jak praca z drukowaną wersją słownika, z tą małą różnicą, że możemy korzystać ze słownika w każdym urządzeniu, które posiada dostęp o internetu. A czasem nawet można pobrać aplikację na telefon lub tablet. Jesteśmy mobilni i nie musimy nosić ze sobą słownika, który waży zdecydowanie więcej niż Nasz telefon lub inne urządzenie, z którego korzystamy.

Który słownik wybrać?
Wybór zależy od indywidualnych potrzeb. Ci z Nas, którzy potrzebują w miarę prostego słownika powinni zadowolić się internetową wersją słownika wydawnictwa Longman. Wersja ta oprócz definicji w języku angielskim, oferuje Nam, w wielu przypadkach, ilustracje, które ułatwiają Nam samodzielne 'odnalezienie' polskiego odpowiednika danego wyrazu.
Po wpisaniu interesującego Nas słowa w okno wyszukiwania i (to oczywiste) wciśnięciu klawisza Enter, pokazuje się Nam lista dotycząca danego słowa. Oprócz rozróżnienia pomiędzy rzeczownikiem i czasownikiem, widzimy listę kolokacji, bądź zwrotów ze słowem 'house'. Wystarczy kliknąć na interesującą Nas frazę, aby przejść do definicji. Załóżmy, że interesowało Nas słowo 'house', jako rzeczownik. I tak następna karta oferuje Nam zapis fonetyczny wyrazu, formę dla liczby mnogiej, definicję, przykłady użycia w zwrotach oraz idiomy wykorzystujące dane słowo.
W przypadku wielu wyrazów na końcu strony słownik oferuje Nam tabelkę z wieloma przykładami. Jeśli chodzi o wyraz 'house' w tabelce znajdziemy rodzaje domów, zarówno w amerykańskim, jak i brytyjskim angielskim. Jedyną rzeczą, która mnie osobiście nie zachęca do korzystania z tego słownika, jest szata graficzna.

Kolejnym internetowym słownikiem, na który warto zwrócić uwagę jest pozycja wydawnictwa Cambridge. W przypadku tego słownika możemy rozróżnić, czy chcemy korzystać ze słownika amerykańskiego czy brytyjskiego angielskiego, angielskiego biznesowego lub słownika dla uczniów na poziomie średnio zaawansowanym. Ponadto wydawnictwo ma w swojej ofercie słowniki dwujęzyczne.
Słownik oferuje Nam nagranie wymowy brytyjskiej oraz amerykańskiej, oraz tak jak w przypadku poprzedniego słownika formę dla liczby mnogiej, definicję wyrazu oraz przykłady użycia w zwrotach. Dzięki przejrzystej nawigacji mamy łatwy dostęp do pozostałych słowników wydawnictwa. Możemy w szybki i łatwy sposób odnaleźć definicję wyszukiwanego przez Nas słowa w słowniku dwujęzycznym, słowniku biznesu oraz pozostałych słownikach z oferty. W kolumnach z prawej strony możemy odnaleźć listę idiomów z danych słowem. Ponadto, mamy do dyspozycji wyjaśnienia gramatyczne. W przypadku słowa 'house' możemy dowiedzieć się, jaka jest różnica między słowem 'house' a słowem 'home'.

Jednym ze słowników, z których sama korzystam i gorąco polecam, jest propozycja firmy Farlex Inc., która specjalizuje się w internetowych słownikach, leksykonach oraz bibliotekach magazynów itp. Witryna thefreedictionary.com jest moim zdaniem jednym z najbardziej rozbudowanych słowników on-line. Możemy tak spersonalizować stronę, aby wyświetlały Nam się opcje, z których najczęściej korzystamy. Podobnie jak słownik wydawnictwa Cambridge w tej ofercie możemy znaleźć słowniki specjalistyczne oraz dwujęzyczne. Strona ta może też również być Nasza wyszukiwarką. Możemy zaznaczyć opcję wyszukiwania w google lub bing.
Po wpisaniu w pasek wyszukiwania interesującego Nas słowa otrzymujemy bogatą listę wyników. Biorąc nadal za przykład słowo 'house' otrzymamy wyniki dotyczące osób o takim nazwisku, kolejno definicję w języku angielskim z przykładami użycia w zwrotach, listę idiomów związanych z rzeczownikiem, jak i czasownikiem, bardzo obszerną tabelę zawierającą synonimy, oraz bogata listę kolokacji językowych. Moim zdaniem jest to najlepiej 'wyposażony' słownik internetowy.

Mamy oczywiście więcej propozycji od wydawnictw. Również wydawnictwa Collins oraz Macmillan są godne sprawdzenia, ale ostateczną decyzję dotyczącą wyboru słownika on-line zostawiam każdemu z użytkowników i uczniów języka angielskiego. Oczywiście nie wszyscy lubią korzystać ze słowników monojęzycznych, dlatego wkrótce przegląd słowników dwujęzycznych.









sobota, 22 lutego 2014

Poprawna wymowa kluczem do sukcesu w komunikacji.

Wiadomo, że poprawna wymowa w języku obcym jest kluczowa. Możemy nie wiedzieć, co oznacza dane słowo, ale niewłaściwe wypowiadanie słów może zaowocować nieprzyjemnymi sytuacjami.

Przykładem niech będzie słowo 'can't'. Poprawną, 'brytyjską' wymowę słowa możemy sprawdzić tutaj (na stronie, którą polecam jako słownik wymowy na każdym poziomie zaawansowania). Warto dobrze przyswoić sobie poprawną wymowę słowa 'can't', gdyż jeśli zamiast dźwięku /a:/ wypowiemy dźwięk /ʌ/, będzie to już całkiem inne słowo o, co tu dużo mówić, znaczeniu wulgarnym. 


Nie da się nauczyć angielskiego akcentu w krótkim czasie? Nic bardziej mylnego. Sama jestem dobrym przykładem, że odrobina chęci i poświęcenie czasu owocują dobrą wymową. Przed studiami mój akcent można było określić, jako (tu nazwa usłyszana na lekcjach fonetyki od wykładowcy) 'Polglish'. Cecha charakterystyczna tego 'akcentu', to wypowiadanie angielskich dźwięków w sposób jak najbardziej polski. Idealny przykład dla zobrazowania tej sytuacji to słowa 'polish' i 'Polish'. Pisane w prawie identyczny (różnicą jest wielka litera) sposób i przez większość Polaków wypowiadane tak samo. Jednak różnica jednego dźwięku, to duża różnica. Pierwsze słowo, 'polish', w znaczeniu 'polerować wypowiemy zupełnie inaczej niż drugie słowo, oznaczające 'polski'. Samą wymowę można sprawdzić tutaj, a jeśli chcemy zobaczyć transkrypcję fonetyczną oraz przeczytać znaczenia dla tego słowa, możemy odwiedzić stronę w portalu diki.pl. 

Mi wystarczyło trzy miesiące intensywnej nauki i regularne konwersacje, żeby usłyszeć od rdzennego Szkota zdanie: 'You don't sound Polish', czyli: 'Nie brzmisz jak Polka'.


Jeśli dopiero zaczynacie przygodę z angielską fonetyką, polecam portal bbc.co,uk i strony poświęcone nauce fonetyki angielskiej. Klikając w poniższy link, przeniesiecie się do strony z filmami instruktażowymi dotyczącymi wymowy angielskich dźwięków.


To jakiego akcentu chcecie się nauczyć, zależy tylko od Was. Akcentów języka angielskiego jest mnóstwo, biorąc pod uwagę samą Wielką Brytanię, a mamy jeszcze Stany Zjednoczone, Australię, Irlandię i RPA, w której też mówi się po angielsku (niektórzy są zdziwieni, ale tak, tam też mówi się po angielsku).

Na koniec (for fun) filmik, który wydaje się być jednym z najpopularniejszych filmów na portalu youtube.com dotyczącym angielskich akcentów. Enjoy!:)

czwartek, 2 stycznia 2014

Dlaczego warto się zastanowić wybierając native speaker'a

W jednym z poprzednich postów, pisałam o zajeciach z native speaker'em i polskim nauczycielem. Jest jednak coś bardzo ważnego, jeśli chodzi o native speaker'ów, czy to jezyka angielskiego, czy jakiegokolwiek innego języka. Każdy z Nas powinien pamiętać, że native speaker to osoba, która 'wychowywała się z danym językiem'. Może nie brzmi to zbyt fachowo. Native speaker to użytkownik danego języka, ale jako języka ojczystego. I tak Polak jest native speaker'em języka polskiego, Anglik języka angielskiego, Szkot może być native'm jezyka angielskiego i szkockiego. Możliwości jest wiele. Osoby dwujęzyczne będą native speaker'ami dwóch języków.

Na co jednak należy zwrócić uwagę podczas wybierania native speaker'a? Nie chcę umniejszać wartości Górali, Kaszubów, czy też mieszkańców Górnego Śląska. Trzeba jednak zwrócić uwagę, iż pomimo iż są oni niepodważalnie native'ami języka polskiego, jezyk, którym się posługują różni się wymową i słownictwem od większości Polaków.

Tak samo, biorąc pod uwagę język angielski, trzeba pamiętać, że ludzie z różnych miejscowości i środowisk posługują się różnymi dialektami, akcentami. Tak więc trzeba zastanowić się, czego chcemy się nauczyć. Konkretnego dialektu? Jednego z akcentów, załóżmy, brytyjskiego angielskiego? Jeśli chcemy poprawić Nasze ogólne zdolności językowe nie bierzmy za nauczyciela osoby, jak to się mówi, pierwszej lepszej.

Nie chodzi mi od razu o szukanie kogoś z jakimiś tytułami i dyplomami. Czasem nawet dyplomy o niczym nie świadczą, jak zresztą zostało to opisane w poprzednim wpisie. Wystarczy zwrócić uwagę na sposób wysławiania się, dobór słownictwa i akcent. Wiadomo, że nie nauczymy się akcentu/dialektu scouse od mieszkańca Londynu, chyba, że jest to osoba posługująca się akurat tym akcentem.

Warto więc czasem zastanowić się nad wyborem native speaker'a, który ma Nas uczyć języka obcego. W rzeczywistości jest to ważne, kto ma być Naszym przewodnikiem podczas nauki języka obcego.

niedziela, 8 grudnia 2013

Nie liczą się certyfikaty, kursy, zaświadczenia itd. - liczy się stan faktyczny

Poszukiwanie nauczyciela do nauki przez Internet


Każdemu uczniowi, który chce uczyć się angielskiego przez Internet zależy w sposób szczególny na znalezieniu jak najlepszego nauczyciela. Jest to zupełnie normalna i naturalna rzecz i nie ma co nad nią nadmiernie się rozwodzić. Zdarza się jednak, iż niektórzy klienci zainteresowani nauką angielskiego przez Skype pokładają ogromną ufność we wszelkiego rodzaju dokumentacje potwierdzające kwalifikacje nauczycieli. Czy jest to słuszne podejście? I tak i nie. Jak wynika z naszego doświadczenia nie zawsze certyfikaty czy poszczególne tytuły świadczą o znajomości języka czy nawet co bardziej istotne o umiejętności pracy z uczniem i nauczania języka angielskiego. 

Prosty ale jakże prawdziwy przykład


Może najlepiej zobrazuje to nieodosobniony przykład młodego studenta filologi angielskiej, który chciałby zostać lektorem i nauczać angielskiego przez Skype. Podczas rozmów kwalifikacyjnych okazuje się, że osoba ta świetnie posługuje się mową Szekspira i ma ciekawe podejście do tego w jaki sposób motywować swojego ucznia do pracy i osiągać z nim sukcesy. Teraz porównajmy sobie tego studenta do nauczyciela, który przesyłając swoje CV przytłacza nas ogromem kursów, certyfikatów, zaświadczeń, tytułów itp. Jednym słowem patrząc na dokumenty mamy wrażenie, że ten ktoś to zupełny profesjonalista, który język angielski ma w jednym palcu. Zderzenie z rzeczywistością bywa jednak okrutne. Już na pierwszym spotkaniu na Skype rozmawiając po angielsku wychwytujemy błędy wymowy typu: says /sejs/, said /seid/ czy o zgrozo comfortable /komfortejbl/.  Kolejna sprawa to niemożliwość nauczania angielskiego bez książki, czy gramatyki oraz wąska tematyka zajęć.

Patrz na rzeczywistość a nie papiery


Powyżej podałem jedną z sytuacji, które mają miejsce. Od razu należy dodać, iż nie dotyczy to wszystkich/większości nauczycieli czy innych osób legitymujących się pewnymi dokumentami. Niemniej jednak chyba coś jest na rzeczy skoro tego typu przypadki nie należą do rzadkości. Dlatego wybierając lektorów do nauki angielskiego w sposób szczególny należy zwracać uwagę na stan faktyczny a nie na wszechobecną papirologię. Pracując z uczniami i nauczając ich online widzimy, że niezwykle często są oni bardziej zadowoleni z zajęć nawet może i niedoświadczonymi studentami czy młodymi nauczycielami, niż z lektorami z 20 letnim stażem w zawodzie. Jednak nie to jak długo ktoś pracuje z ludźmi ma znaczenie. Liczy się przede wszystkim pełne zaangażowanie, oderwanie od tradycyjnych rozwiązań, otwarcie na rady innych, indywidualne podejście do ucznia oraz naturalność nie zapominając od odpowiedniej wiedzy. Niestety nie wszyscy potrafią czy chcą to zrozumieć. 


czwartek, 28 listopada 2013

Angielski przez Skype: z native speakerem czy z polskim lektorem?

Dla niektórych odpowiedź na pytanie w tytule wpisu jest oczywista. Większość ludzi rozpoczynająca naukę języka angielskiego przez Skype, ale nie tylko, wybierze polskiego nauczyciela. Jako uzasadnienie swojego wyboru, zazwyczaj podaje się strach przed "niedogadaniem się", a przecież nie taki diabeł straszny, jak go malują. Poniżej możecie przeczytać o wadach i zaletach nauki języka angielskiego z native speakerem i polskim nauczycielem. 

Oczywistym faktem jest, iż jeśli akcent native speakera jest, jak to się mówi, mocny niektóre osoby mogą mieć początkowo problemy ze zrozumieniem. Jednak nie ma lepszego sposobu na naukę wymowy, niż rozmowy z native speakerem. Chociaż często zdarza się, że wielu polskich nauczycieli może pochwalić się znakomitym akcentem, to zawsze musimy brać pod uwagę pewien, nazwijmy to, margines błędu. Tak więc, nauki z native speakerem nie polecałabym osobom na poziomie początkującym, oraz w niewielu przypadkach średnio-zaawansowanym.

Za wadę nauki języka z native speakerem możemy uznać fakt, że jeśli Nasz nauczyciel nie będzie znał żadnego polskiego słowa, możemy napotkać trudności podczas nauki słówek. Native speaker nie poda Nam polskiego odpowiednika danego słowa. Lecz czy koniecznie będzie to wada? Dużo więcej korzyści osiągniemy, jeśli zamiast tłumaczenia na język polski usłyszymy jego definicję w języku angielskim. 

Dla wielu osób wadą zajęć z native speakerem może być fakt, iż nie uczą oni gramatyki w typowy dla polskich szkół sposób. Tak, jak zostało to opisane w poście o nauce angielskiego bez gramatyki, języka powinniśmy uczyć się w sposób jak najbardziej naturalny. Wynika z tego, że to właśnie z native speakerem przyswoimy gramatykę w ten sposób. Osoby mówiące po angielsku od urodzenia nie uczą się teorii, podstaw gramatyki, tak jak robimy to w polskich szkołach, a mimo to nie mają problemów z mówieniem. Jak to możliwe? Można pokusić się o nazwanie tego procesu nauką na żywym języku. Tak więc nauczanie teorii przez polskich nauczycieli przemawia za nauką z native speakerem, lecz również za reformą w polskim szkolnictwie, ale nie o tym miała być tu mowa.

Z drugiej strony jednak, native speaker nie wytłumaczy Nam niektórych istotnych aspektów użycia i 'działania' języka, które mogą okazać się istotne dla zrozumienia konkretnych zagadnień. Tak więc w tych przypadkach lepszy może okazać się lektor polski.

Kolejny problem podczas nauki z native speakerem stanowi pisownia. Polscy nauczyciele rzadziej popełniają błędy z nią związane. Jest to najprawdopodobniej związane z faktem, że w Polsce język studiuje się bardzo dokładnie, a przynajmniej powinno się. Podczas studiów dużą wagę przywiązuje się do zwracania uwagi na pisownię, w szczególności wyrazów, które można uznać za problematyczne.

Największą zaletą nauki z polskim nauczycielem, jest fakt, że wiedzą oni, jak wygląda nauka języka angielskiego z perspektywy polskiego ucznia. Są świadomi tego, co stwarza najwięcej trudności i wiedzą na co zwracać największą uwagę. Z racji, iż nauczyciele posługują się językiem na poziomie biegłym i wiedzą jak wygląda nauka języka na każdym niższym poziomie biegłości językowej, są w stanie bardzo dobrze dobierać ćwiczenia w zależności od stopnia zaawansowania ucznia. Native speakerzy również maja tę świadomość, ale odnosi się to w większości do native speakerów, którzy kształcili się na nauczycieli swojego języka.

Często zdarza się tak, że native speaker może mieć mniejsze pojęcie o odmianach języka angielskiego niż polski nauczyciel. Bywa tak, że w rozmowie z native speakerem ze Stanów Zjednoczonych możemy mieć problem z rozumieniem słów typowych dla American English, ponieważ uczyliśmy się British English lub Australian English. Każda odmiana języka angielskiego charakteryzuje się słownictwem typowym tylko dla niej. Na polskich uczelniach zwraca się na to uwagę. Polski nauczyciel jest bardziej świadomy różnic w pisowni, słownictwie, czy gramatyce, bo warto wiedzieć, że odmiany języka angielskiego różnią się nie tylko akcentem.

Tak więc, rozpoczynając naukę języka angielskiego przez internet, Skype, czy w indywidualnym zakresie warto zastanowić się chwilę nad tym, jakiego nauczyciela wybrać. Native speaker i polski nauczyciel mają swoje wady i zalety, ale wybór zależy od Nas. Warto dopasować go do Naszych indywidualnych potrzeb. Osobom początkującym poleca się rozpoczęcie nauki z polskim nauczycielem. W późniejszych etapach Naszej edukacji native speaker może okazać się idealnym 'przedłużeniem' i uzupełnieniem nauki z Naszym rodzimym nauczycielem.


piątek, 22 listopada 2013

Czy nauka gramatyki jest potrzebna - przykład na native speakerze.

Porównanie nauki języka polskiego a angielskiego nie tylko przez Internet


Dokładnie w dniu wczorajszym mogliście przeczytać nasz wpis dotyczący nauki angielskiego przez Internet bez gramatyki. Pojawiła się tam wzmianka o tym, że zdecydowana większość native speakerów mówiących po angielsku nie ma zielonego pojęcia o zasadach funkcjonowania ich języka a więc i o gramatyce. W przypadku polskiego podwórka sprawa wygląda zupełnie inaczej ponieważ my studiujemy nasz rodzimy język wręcz od deski do deski. Wystarczy przypomnieć sobie zapamiętywanie części mowy, przypadki, wykresy budowy zdań i bóg jeden wie co jeszcze. Dzisiaj chciałbym podać przykład z życia, który świetnie obrazuje jak niewiele o angielskim od strony technicznej wie osoba, która posługuje się nim odkąd wyszła na świat. 

Przykład konwersacji z native speakerem o angielskim po angielsku


Kilka godzin temu miałem okazję odbyć konwersacje przez Skype oczywiście po angielsku z jednym z native speakerów, który chciał podjąć pracę jako lektor języka angielskiego. Oczywiście był on zainteresowany jedynie prowadzeniem konwersacji na różne tematy z pola jego zainteresowań co oczywiście nie stanowi żadnego problemu. Niemniej jednak od słowa do słowa przeszliśmy właśnie do rozmowy o tym jak wiele native wie o swoim ojczystym języku. Było to poniekąd nawiązanie do wczorajszego wpisu, który osoba ta miała okazję zobaczyć na naszym blogu. Z naszej wspólnej rozmowy wynikło coś w rodzaju lekcji jaką udzieliłem mu w zakresie podstaw gramatyki języka angielskiego. Od Polaka rodowity Amerykanin dowiedział się o takich pojęciach jak verb (czasownik), adjective (przymiotnik), The Present Simple Tense (czas teraźniejszy prosty), The Past Simple (czas przeszły prosty) oraz kilka innych. Na końcu spotkania stwierdził, że w życiu nie pomyślałby, że polski uczeń mógłby pytać o takie rzeczy na przykład podczas zajęć. Dla niego wiele z tych pojęć było czymś zupełnie abstrakcyjnym. Czy to przeszkadzało mu w posługiwaniu się językiem? Wręcz przeciwnie, mówił ciekawym i bogatym językiem przyjemnym dla ucha.

Czy gramatyka jest w ogóle niepotrzebna?


A zatem teraz czarno na białym widać, iż studiowanie gramatyki nie jest konieczne. Nie można powiedzieć, iż gramatykę języka angielskiego można odrzucić nie należy jednak stawiać jej za cel albo za jedną z podstaw od której należy zaczynać naukę angielskiego. Według doświadczeń zarówno moich jak i innych lektorów uczących angielskiego przez Skype  teoretyzować o języku powinniśmy niejako przy okazji. Mam na myśli sytuacje gdy ucznia nurtują pewne kwestie i zadaje pytania tzn. chce wiedzieć więcej i zrozumieć pewne problematyczne sytuacje. Także nauczyciel w trakcie procesu nauczania może stopniowo powoli zwracać uwagę na pewne rzeczy w jak najbardziej naturalny sposób. W innym wypadku przejdziemy właśnie do rozpraw nad językiem a nie do ćwiczenia żywego angielskiego samego w sobie!

Nalegaj na naukę angielskiego bez gramatyki!


Skoro native posługuje się angielskim w stopniu przerastającym nawet i nas to dlaczego by nie podążać ich drogą? No tak ktoś powie, że oni uczą się od dziecka, mają ciągły kontakt z żywym językiem plus wiele innych argumentów. Ale czy to oznacza, iż my nie powinniśmy naśladować tej drogi? Nie, nie oznacza co więcej to działa jeśli wiemy jak taką drogę naśladować w odpowiedni sposób. Zatem nie poddajmy się będąc uczniami i niezależnie gdzie i u kogo się uczymy żądajmy nauki angielskiego bez nadmiernej gramatyki jak native speakerzy.


czwartek, 21 listopada 2013

Nauka angielskiego przez Internet ale BEZ gramatyki

Czy ty też jej nienawidzisz? 

Nauka Angielskiego bez studiowania Gramatyki?


Czy da się uczyć angielskiego czy każdego innego języka bez spędzania godzin nad gramatyką? Wiele osób twierdzi, że jest to niemożliwe i gramatyka to podstawa. Według dużej liczby zarówno uczniów jak i nauczycieli każdy uczący się angielskiego czy to przez Internet czy w sposób tradycyjny musi nauczyć się zasad na pamięć. Dochodzi do sytuacji kiedy ludzi spędzają godziny na zapamiętywaniu regułek. Pamiętam czasy gdy w szkołach kazano dzieciom recytować budowę czasów i ich zastosowanie. Najgorsze jest to, iż do dzisiaj takie praktyki się bardzo często spotyka sądząc po rozmowach z dziećmi czy studentami. Niestety efekty tego typu działań niejednokrotnie były mizerne. Uczeń wiedział wiele o języku ale nie czuł jak to wszystko zastosować w realnych sytuacjach. Czy  nie lepiej jest w pewnym sensie marnotrawiony czas spędzany nad teorią przeznaczyć na czystą praktykę żywego języka? Według mnie jest!

Więc jak uczyć angielskiego bardziej naturalnie.


Prowadząc naukę angielskiego przez Skype oraz w sposób tradycyjny face to face skupiam się na tym aby uczeń odrzucił od siebie obowiązek nauki gramatyki. Ma ją poznawać zupełnie przy okazji a nie na zasadzie to musisz wiedzieć jak działa, co to jest itp. itd. Skoro zdecydowana większość native speakerów nie zna zasad działania ich języka a posługują się nim lepiej od nas to dlaczego również my nie możemy podzielać ich wzorców? Taka droga wydaj się być najlepsza porównując poziom znajomości języka osób, uczących się w oparciu o gramatykę a tych, którzy uczą się jej w sposób poniekąd naturalny. Głównym założeniem naturalności jest ogrom treści w formie audio, wideo oraz tekstów. Angielski przez Skype ma dużą przewagę nad standardowymi lekcjami ponieważ przeważa komunikacja słowna, musi występować odpowiednia koncentracja oraz co istotne jest bardzo niewiele barier utrudniających przyswajanie wszelkich informacji (słuchawki mamy cały czas na uszach). Wracając jednak do naszego głównego tematu czyli nauki bez gramatyki a raczej teoretyzowania na jej temat to niezwykle ważne jest to czy lektor potrafi w ten sposób zorganizować zajęcia.

Rola nauczyciela w nauce przez Internet.


Przede wszystkim uczeń musi wiedzieć, iż celem nadrzędnym jest komunikacja! Uczący się może robić błędy i nie można go za to krytykować. Korekta tego co złe nastąpi naturalnie po pewnym czasie dzięki odpowiedniej ilości osłuchania i oczytania z wielokrotnymi powtórzeniami. Dlatego tak istotną rolę pełni częstotliwość powtarzania podczas nauki angielskiego. Nauczanie angielskiego tym sposobem wymaga od lektora poświęcenia i zaangażowania. Nie jest to szablonówka  typu podręcznik i jedziemy. Tutaj do każdego ucznia należy podejść jak najbardziej indywidualnie aby materiały na których opieramy naukę angielskiego były jak najbardziej naturalne i wiązały się z zainteresowaniami słuchacza! Na szczęście nauczanie przez Internet pozwala na wiele ponieważ w każdej chwili pod ręką mamy ogrom materiałów, które jedynie należy odpowiednio dopracować. 

środa, 13 listopada 2013

Znam znaczenie, ale czy umiem wypowiedzieć?

Jak często zdarza się, że znasz znaczenie danego słowa, ale nie wiesz jak je wypowiedzieć? Śmiem twierdzić, że wiele osób ma ten problem. Jest on spowodowany faktem, że ucząc się nowych słówek wiele osób po prostu nie sprawdza ich wymowy, a przecież jest to kluczowa część podczas nauki języka obcego.

Zobaczmy jak to wygląda w praktyce. Za przykład wykorzystajmy użyte już słowo 'contributed'. Z pomocą słownika Longmana, znamy już znaczenie tego słowa:


contribute - to help to make something happen; Alcohol contributes to 100,000 deaths a year in the US.; przyczyniać się do


Pomimo, iż jest to darmowy słownik online, niestety nie znajdziemy tutaj wymowy wszystkich słów. Ale Internet jest ogromnym źródłem informacji i do nauki wymowy wykorzystamy inne strony. 
Dla osób, które znają transkrypcję fonetyczną, polecam stronę, na której znajdziemy zapis fonetyczny wymowy danego słowa. Jest tam oczywiście plik dźwiękowy z wymową, ale proponuję najpierw próby samodzielnego 'rozszyfrowania' sposobu wymawiania słowa. 


I tak oto, trafiamy na następującą transkrypcję:  (kn-trbyt). Wszystko wydaje się oczywiste, ale naszym słowem wyjściowym było słowo 'contributed', na stronie natomiast znajdujemy transkrypcję i wymowę bezokolicznika 'contribute'. Co zrobić w takiej sytuacji? Na stronie z darmowym słownikiem wymowy znajdziemy formę czasownika, która nas interesuje. 



Na powyższej stronie możemy usłyszeć wymowę brytyjską oraz amerykańską. Dobrym przykładem, aby to udowodnić jest wpisanie słowa 'can't'. Najpierw słyszymy wymowę brytyjską, a później amerykańską.




Warto pamiętać o sprawdzaniu wymowy słów, których się uczymy. W wielu przypadkach może dojść do nieporozumień i nieprzyjemnych sytuacji, gdy myśląc, że wypowiadamy słowo we właściwy sposób popełnimy tak zwaną gafę. Warto bowiem wiedzieć, że w każdym języku występują homonimy (homofony i homogramy), o których możemy przeczytać po polsku na stronie portalu onet.pl oraz po angielsku na stronie portalu Wikipedia. 

piątek, 8 listopada 2013

Nie czas a częstotliwość się liczy...


Analizując wieloletnią pracę z uczniami, którzy uczą się angielskiego przez Skype można stwierdzić bezwzględnie, iż nie liczy się tak bardzo czas spędzony na nauce słownictwa lecz częstotliwość powtarzania nieznanych wyrazów w odpowiednich kontekstach. Na naukę angielskiego przez Internet za pomocą Skype decydują się głównie osoby, które nie są w stanie poświęcić odpowiednio dużo czasu na naukę. Liczą oni na kontakt z językiem możliwie jak najczęściej a ta forma nauki na to pozwala gdyż z lektorem można umawiać się na zajęcia w wolnym czasie w danej chwili a do rozpoczęcia zajęć potrzebne jest połączenie z Internetem w dowolnym miejscu na ziemi. Powoduje to twierdzenia z ich strony, iż nauka nowych słówek może być ciężka lub wręcz niemożliwa! Oto ich myślenie: Ledwie znajduję czas na lekcje online a jak tutaj jeszcze poszerzać słownictwo, które przecież wymaga wkuwania przez dużą ilość dodatkowego cennego dla mnie czasu. I tutaj należy uświadomić ucznia, że tego czasu nie potrzeba dużo a należy skupić się na systematycznym powtarzaniu, które może trwać nawet jedyne 2 minuty dziennie. Skąd te 2 minuty?


Może niech przykładem będzie jedna z osób, która tygodniowo na naukę angielskiego poświęca średnio 45 minut w postaci zajęć przez Skype a czasem zaledwie lub aż 30 :). Jak wiadomo zatem znalezienie czasu na ćwiczenie słownictwa graniczy z cudem... Tak ale przy założeniu gdy ktoś stwierdza, iż musi to trwać długo. Poleciłem zatem klientowi aby nowych dla niego rzeczy uczył się w każdym wolnym czasie jaki ma lub przynajmniej postarał się poświecić 2 minuty dziennie. Mając opracowane zagadnienia podczas zajęć wraz z przykładami gotowymi do wydruku nie jest to problemem. Na początku uczeń uważał, że jest to bez sensu bo gdy chodził do szkoły to uczył się całych list słów godzinami ale obiecał, że spróbuje. I spróbował! W następnym tygodniu pamiętał wszystkie słówka a zapytany o czas jaki poświęcił na ich naukę w ciągu tych 7 dni rzekł: Słuchaj było to raptem gdzieś około 16 minut. Sam się dziwię, że pamiętam te słowa. 
Tak było to tylko nieco ponad kwadrans spędzony nad nauką 20 problematycznych wyrazów z tekstu, który razem opracowaliśmy na poprzedniej lekcji. To nie cuda lecz zaleta częstego powtarzania, które nie musi i nie powinno polegać na usilnym zapamiętywaniu kuciu słów. Wystarczy przeczytać, rzucić okiem na zdania i wyrazy, podpatrzeć, pomyśleć... jak najmniej wysiłku lecz zdrowo i z umiarem i działa. Podstawą raz jeszcze podkreślam jest systematyczne powtarzanie. 

Tego typu sytuacje nie dotyczą tylko jednego przypadku. Ktoś powie, że uczeń jest niezwykle zdolny, mało miał do nauki i takie tam inne. Ale zwróćmy uwagę na fakt, iż wyrazy te w 90% osoba zapamiętuje bardzo dobrze i na bardzo długo - na zawsze. Wszystko to poparte jest dużą ilością podobnych przykładów. Już niebawem napiszę o tym więcej.